[ WSTECZ | SPIS TREŚCI | DALEJ ]     


» HUMAN TRAFFIC | 1999 | Komedia «

Temat narkotyków, w historii kina przedstawiany był w rozmaity sposób: najczęściej w formie dramatów, niekoniecznie z happy-endem ("Trainspotting", "My dzieci z dworca Zoo"), ale również bo bardziej "odjechane" obrazy w stylu "Las Vegas Parano" - gdzie praktycznie całość jest jedną wielką narkotyczną wizją, niekoniecznie dającą się objąć w ramy logicznego myślenia. "Human Traffic" również kręci dookoła podobnej tematyki, ale jest zupełnym przeciwieństwem wymienionych tytułów. Wszystko podane w łatwej i przyjemnej do ogl?dania formie - zabawny (bo "Human Traffic" to komedia) - ale wierzę również, że i autentyczny obraz brytyjskiej kultury klubowej.

"Human Traffic" przedstawia historię grupy pięciu znajomych. Już nie nastoletni, ale z pewnością jeszcze nie w pełni obarczeni obowi?zkami dorosłego życia: Jip (John Simm), Koop(Shaun Parkers), Lulu (Lorraine Pilkington), Moff (Danny Dyer) oraz Nina (Nicola Reynolds) żyją dla dwóch, dla nich zbawiennych, dni tygodnia: weekendu. W trakcie jego trwania oddają się totalnie przyjemnościom jakie oferują: puby i dyskoteki (przede wszystkim kluby techno), spotkania ze znajomymi - a dla wzmocnienia doznań: narkotyki. Duuużo narkotyków. Wszystko co pozwoli jeszcze bardziej zatracić się w zabawie, co umożliwi dzikie parkietowe szaleństwo i (może po części) zapomnieć chwilowo o swoich własnych problemach. Koop - obsesyjnie podejrzewa swoją dziewczynę Ninę o zdradę, Jip - przejmuje się swoimi nieudanymi osiągnięciami łóżkowymi, z kolei Moff - to klasyczny przykład zbuntowanego i chaotycznego nastolatka, bezustannie w stanie wojny z rodzicami.

Po tak streszczonej fabule filmu, można spodziewać się dramatycznego zakończenia, postawienia bohaterów hołdujących ten klubowo - narkotyczny styl na przegranej pozycji... Otóż nie, nikt nie jest tu oceniany i co najważniejsze potępiany za to co robi. "Human Traffic" to jedna wielka udokumentowana relacja z weekendowego wypadu wymienionej paczki przyjaciół, przedstawiona z ich perspektywy. I do tego niezmiernie zabawna.

Forma realizacji wizualnej filmu jest ciekawa i oryginalna. Kojarzy mi się z reality show rodem z tych pokazywanych w MTV, a momentami utrzymana jest w konwencji teledysku. Wydarzenia filmu przerywane są co chwila retrospekcjami bądź, wstawkami ukazując bohaterów komentujących aktualne wydarzenia ze swojej perspektywy - według mnie nieraz w prześmieszny w swojej "specyficzności" sposób. Oto kilka przykładów: współpracownicy Niny, jednego z wielu przypominaj?cych McDonalda fast-food'ów imitują ruchy robotów - co oddaje klimat wielkich korporacji i pracy w nich. Jip, niezadowolony ze swojej pracy, jest przekonany, że za marne pieniądze, które zarabia zaprzedają swoją duszę i... ciało - w tym momencie po jego komentarzu pokazana jest scena gwałcenia go przez pracodawcę... Mocne? To jak ustosunkujecie się do wypowiedzi Moffa (najbardziej pokręconego z całej piątki), który opowiada co najlepiej (domyślcie się co:)) lubi sobie robić wczuwając się w muzykę... W filmie pełno jest podobnych momentów, a niektóre dialogi między poszczególnymi bohaterami są według mnie rewelacyjne: rozmowa Moffa z taksówkarzem, bądź jego wypowiedź na temat "Gwiezdnych Wojen" - wiążąc swoim specyficznym sposobem myślenia bohaterów tego filmu ze narkotykami. To trzeba zobaczyć, aby zrozumieć. Ogląda się to przednio.

Jeżeli wśród oglądających "Human Traffic" znajdzie się ktoś kto choć chwilowo w swoim życiu otarł się o kulturę klubową, to ścieżkę dźwiękową z filmu uzna co najmniej za rewelacyjną. Odpowiedzialny za nią jest Pete Tong - jeden z najsłynniejszych brytyjskich Dj'ów i producentów muzycznych, a soundtrack obfituje w najsłynniejsze nazwiska przedstawicieli muzyki techno i pokrewnych gatunków: Orbital, Fat Boy Slim, Underworld. Moim zdaniem ścieżka dźwiękowa w "Human Traffic" jest świetnie dobrana, może podobać się nawet jeśli sam film nie koniecznie przypadnie do gustu.

W role bohaterów wcielili się głównie mniej znani, ówcześni brytyjscy aktorzy młodego pokolenia. Według mnie odegrali swoje role bardzo dobrze: pewna siebie Lulu, najbardziej nadużywająca z całej paczki narkotyków, pokręcony Moff, czy momentami przepełniony pozytywną energią Koop - do wszystkich postaci można odnieść pozytywne uczucia, a może niektórym przypomni to nawet swoje stare, dobre, klubowe życie ;). Z późniejszych produkcji można kojarzyć przede wszystkim Danny'ego Dyer'a (Moff), który występował w programie dokumentalnym "Wojny na stadionach", traktującym o kibicach futbolowych - jeszcze stosunkowo niedawno pokazywany był na kanale Discorvery. Należy nadmienić jeszcze, że "Human Traffic" był debiutem reżyserskim Justin Kerrigan'a.

Na koniec pozostaje pytanie: czy w dobie walki z narkotykami i rozprowadzaniem ich wśród dzieci i młodzieży, ukazanie problematyki w taki sposób jak w "Human Traffic" jest słuszne? Film, nie przedstawia środków odurzających jako zło, wręcz przeciwnie - ukazuje je jako sposób na jeszcze lepszą, szaleńczą zabawę. Można uznać, że obraz Justin'a Kerrigan'a stanowi w pewnych momentach filmu wręcz aprobatę dla stylu bycia głównych bohaterów i zarazem swoistą afirmację narkotyków. Według mnie "Human Traffic" - nie jest dla wszystkich: dla ludzi dorosłych, trzeźwo patrzących na świat, znających umiar - tak. Dla młodszej części widowni, o nieukształtowanym jeszcze systemie wartości, podatnym na wpływy - nie.

Ocena: 9/10

 

Plusy: Minusy:

+ gra aktorska
+ fabuła i humor
+ ścieżka dźwiękowa

- nie dla wszystkich

Klapex



[ WSTECZ | SPIS TREŚCI | GÓRA | DALEJ ]